O filmie „Król Rozrywki” #KrótkiWpis

Byłem w niedzielę w kinie. Nie jest to samo w sobie jakąś sensacją, ale piszę Wam o tym, z uwagi na film, który obejrzałem.

Film odebrałem jako bardzo „coachingowy” – mówiący o marzeniach, pokonywaniu trudności (także, a może przede wszystkim wbrew opinii otoczenia), o przekuwaniu słabości w zasoby i atuty. Film o przywództwie i o ryzyku zachłyśnięcia się sukcesem oraz o tym, że ten sukces następnego dnia może być zmieciony przez kataklizm. A do tego film, o którym mówię to musical, w którym tańczy i śpiewa Wolverine. Znaczy nie postać, ale Hugh Jackman, który w Wolverine’a się wciela.

I przyznam, że obok treści filmu i fantastycznej ścieżki dźwiękowej z piosenkami o mądrych tekstach, to właśnie Hugh mnie zafascynował tym, że pięknie śpiewa i jeszcze tańczy (Wolverine!).

Powiem Wam też, że nigdy się na żadnym filmie nie napłakałem, co na tym. I to były takie fajne łzy katharsis (nie, nie katar, katharsis). Bardzo Wam Polecam. The Greatest Showman (w polskich kinach jako „Król Rozrywki”) – absolutnie niesamowity film.

Do tego śmiało do obejrzenia z dziećmi. Nie przeklinają, przemocy jest niewiele i stanowi istotny element filmu (nie będę spoilerował). Obejrzyjcie.

A jak widzieliście, to napiszcie co sądzicie.