Z Siedmiolatką w Muzeum Nauki

Wizyta w muzeum z prawie siedmioletnią dziewczynką to bardzo ciekawa przygoda. Muzeum nauki, w którym byłyśmy to wielopiętrowa ekspozycja naukowa. Dużo historii techniki i dużo wiedzy o świecie, planecie, naturze i naturze człowieka. Muzeum trochę interaktywne a trochę staromodne. Siedmiolatka czyta już sprawnie, więc to co ją ciekawiło mogła sama pogłębić, ale gdzieś przy takiej okazji czai się pokusa, żeby ją jeszcze prowadzić za rękę i to nie tylko fizycznie, bo tłok był ogromny, ale także merytorycznie. Oprowadzać po każdej sali, robić wstęp do zagadnienia, pokazywać od ogółu do szczegółu. Albo chociaż zainteresować ją tym, co mnie interesuje. Uwierzcie, to bardzo silna pokusa, bo nie da się dokładnie zwiedzić wszystkiego za jednym razem, więc chodź tu, tu jest takie ciekawe coś…. Szybko złapałam się na tej myśli i postanowiłam, że jednak ja będę podążać za nią. Oprócz oczywistych spraw typu – najpierw postój na kawę a potem zwiedzanie – pozwoliłam jej prowadzić wycieczkę. Miałyśmy przecież te same mapy i każda z nas miała prawo decydować dokąd pójdziemy i jak długo zatrzymamy się na eksponatach. I to było super. Zafascynowały ją przedwojenne samoloty i silniki samolotowe, utknęła na dłużej przy interaktywnych grach. W dziale o atmosferze postanowiła stać w kolejce do TEGO akurat ekranu na temat katastrof klimatycznych a nie do żadnego innego. Gdy któraś wystawa nas trochę znudziła pobawiłyśmy się w grę – rozdzielamy się, każda z nas szuka jednej ciekawostki i widzimy się po drugiej stronie sali – ależ się musiałam nagłowić, która ciekawostka będzie najbardziej ciekawostkowa! W dziale wiedzy o człowieku z równą uwagą przeglądała informacje o okresie dojrzewania chłopców i bawiła się atrakcją na 3 latków, choć akruat musiała do tego usiąść na podłodze. Ale za każdym razem wybierała sama. No właśnie – moja malutka córeczka nie jest już taka malutka, ale nadal jest dzieckiem. Jest jednocześnie dziewczynką i dziewczyną. Więc gdy znalazłyśmy ogród doświadczalny dla dzieci do 8 roku życia, ale tak naprawdę, to on był dla dzieci 3-4 letnich, z wielką radością zaczęła chodzić na czworakach i bawić się w naskakiwanie na ślady zwierząt. I wtedy pomyślałam, że ona wciąż jest jeszcze trochę malutka. Pomyślałam też, jak bardzo dziecko potrzebuje eksplorowania świata nie tylko głową, kliknięciem, joistickiem, ale także całym ciałem, ruchem, śmiechem i zabawą. I że to jest dla niej tak naturalne jak to, że czasem w pociągu z nudów wyciąga książkę do czytania, ale czasem z przyjemnością staje w przegubie wagonów, żeby sprawdzić, czy na zakręcie utrzyma równowagę. Piszę to na gorąco, po 7 godzinnej wyprawie. Ja, ledwie żywa matka dziewczynki, która teraz tańczy i śpiewa w sąsiednim pokoju. To też warto mieć w głowie – iść z dzieckiem jego tempem, nie poganiać, ale wieczorem poprosić o fory, bo ono będzie chciało iść[…]

Read more

Jak Mówić Do Dzieci? Z miłością, Uwagą i Dużo

Jak mówić do dzieci? Z miłością, uwagą i dużo. Brzmi jak banał i mam nadzieję, że dla wielu czytelników to banał, ale dzieci rozwijają się dzięki interakcji z bliskimi. Przez dotyk, bliskość i słowa. Mówienie do dzieci, nawet bardzo małych wpływa na ich rozwój od pierwszych miesięcy życia. Uniwersytet Stanforda zbadał dzieci w wieku 18 i 24 miesięcy [1]. Jako zmienną różnicującą dzieci wykorzystano przychód ich rodziców. I okazało się, że ‘bogatsze’ dzieci mają dużo lepsze kojarzenie słów i obrazów niż ‘biedniejsze’ dzieci. Badanie przeprowadzono na starszych dzieciach, aby udowodnić, że z każdym miesiącem różnica pomiędzy ‘biednymi’ i ‘bogatymi’ dziećmi się pogłębia na niekorzyść tych pierwszych. To badanie oczywiście przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych gdzie korelacja między wykształceniem a przychodami jest duża. W Europie to nie jest takie oczywiste, więc możemy się nieco zdystansować od aspektu ekonomicznego i przyjrzeć się istocie badania. Dzieci rozwijają swoją inteligencję i zdolności komunikacyjne a także zdolności uczenia się od bardzo wczesnych etapów życia. A tym, co je stymuluje do rozwoju jest interakcja słowna z dorosłym i innymi bliskimi osobami – także ze starszym rodzeństwem. Mówić, mówić, komunikować się i jak już się uda – rozmawiać. Aby prowadzić ważne rozmowy w przyszłości – trzeba zbudować filary komunikacji we wczesnym, bardzo wczesnym dzieciństwie. [1] Link do badań w Developmental Science tutaj ____________________________ Autorką wpisu jest Anna Michalina Gieniusz 

Read more

Co zapakować dziecku do szkolnej torby, aby w szkole czuło się dobrze?

Wypuszczamy dziecko z domu do obcego groźnego świata. Nie ma nas przez większość jego dnia, choć pewnie chcielibyśmy posiedzieć pod ławką i pomóc im we wszystkim, odkłócić z kolegami i dodać otuchy w strachu przed nauczycielem. Sami zresztą mamy tego strachu dużo, bo jak ten nauczyciel nie będzie wystarczająco świadomym pedagogiem, a może nie będzie empatyczny? To wtedy co się stanie? A pani woźna, gdy krzyknie na dziecko w szatni? Myślę, że szkolny plecak trzeba zapakować dużo wcześniej niż we wrześniu. Trzeba go pakować każdego dnia, bo dziecko idzie w świat i wyciąga z kieszonek plecaka swoje mocne strony. To poczucie własnej wartości, które w kryzysowych sytuacjach pozwala lepiej ocenić sytuację – czy nauczyciel na mnie krzyknął bo coś źle zrobiłam czy po prostu był zdenerwowany na całą klasę? Jak sobie poradzić z kolegą, który mówi, że mnie nie lubi? To poczucie komfortu w wyrażaniu swoich uczuć i opinii – dziecko, które spokojnie potrafi zakomunikować, że coś mu się nie podoba i źle się z czymś czuje będzie mogło szybciej rozwiązać problem niż to, które wszelkie niedogodności przemilczy a wreszcie nieszczęśliwe wybuchnie płaczem. To poczucie zaufania do dorosłych – o wiele bezpieczniejsze jest dziecko, które ufa, że opiekun zareaguje gdy dzieje mu się krzywda – w trudnej sytuacji zwróci się do nauczyciela i nie będzie pozostawione samo ze swoim smutkiem. (Tu warto pamiętać, żeby uczyć zaufania do wybranych dorosłych – o tym zupełnie inny wpis). W szkole będzie trudno. Będzie nauczyciel, będą zasady, będą dzieci na przerwach i każde z nich ze swoimi emocjami i pomysłami. Będzie niesprawiedliwie, będzie grupowo, więc nie zawsze z odpowiednią uwagą dla dziecka. I ono musi nauczyć się w tym funkcjonować przez kolejne kilkanaście lat (jeżeli dopiero zaczyna). Wiecie co jeszcze będzie w szkole? Będzie długo, będzie nudno, będzie zimno i gorąco, będzie deszcz i obiad na stołówce. I do tych wszystkich sytuacji też dobrze dziecko przygotować, bo w przemoczonych butach i głodna – ja sama źle się czuję i wcale nie chce mi się koncentrować na nauce. Dlatego ważne, żebyśmy zapakowali do plecaka naszych dzieci także takie umiejętności, które pozwolą im odróżnić złość na cały świat od poczucia głodu i wiedzę, co zrobić, gdy zdarzy się coś nieprzewidywanego – jak mokre buty, czy … mokre spodnie. I oczywiście dobre, zdrowe jedzenie – to też musimy pakować każdego dnia.

Read more