Coaching Rodzicielski PRO

O filmie „Król Rozrywki” #KrótkiWpis

Byłem w niedzielę w kinie. Nie jest to samo w sobie jakąś sensacją, ale piszę Wam o tym, z uwagi na film, który obejrzałem. Film odebrałem jako bardzo „coachingowy” – mówiący o marzeniach, pokonywaniu trudności (także, a może przede wszystkim wbrew opinii otoczenia), o przekuwaniu słabości w zasoby i atuty. Film o przywództwie i o ryzyku zachłyśnięcia się sukcesem oraz o tym, że ten sukces następnego dnia może być zmieciony przez kataklizm. A do tego film, o którym mówię to musical, w którym tańczy i śpiewa Wolverine. Znaczy nie postać, ale Hugh Jackman, który w Wolverine’a się wciela. I przyznam, że obok treści filmu i fantastycznej ścieżki dźwiękowej z piosenkami o mądrych tekstach, to właśnie Hugh mnie zafascynował tym, że pięknie śpiewa i jeszcze tańczy (Wolverine!). Powiem Wam też, że nigdy się na żadnym filmie nie napłakałem, co na tym. I to były takie fajne łzy katharsis (nie, nie katar, katharsis). Bardzo Wam Polecam. The Greatest Showman (w polskich kinach jako „Król Rozrywki”) – absolutnie niesamowity film. Do tego śmiało do obejrzenia z dziećmi. Nie przeklinają, przemocy jest niewiele i stanowi istotny element filmu (nie będę spoilerował). Obejrzyjcie. A jak widzieliście, to napiszcie co sądzicie.

Read more

Posiłki Offline, Czyli Jak Pozbyliśmy Się Telefonów przy Jedzeniu

No dobrze, zanim napiszę, o tym, co zrobiliśmy, to przyznam, że nie pozbyliśmy się telefonów całkowicie, ale udało się nam znacznie ograniczyć korzystanie z elektroniki, a jeśli już korzystamy, to ma to swoją bardzo dobrą stronę. Jaką? Czytaj dalej, a wszystkiego się dowiesz! Ale od początku… Eleganckie przyjęcie, dostojni goście siedzą przy stole. Mężczyzna rozgląda się niepewnie, po czym nachyla się do siedzącej obok damy i szeptem pyta: „Komórkę kładzie się po lewej czy po prawej stronie talerza?” [1]. Być może na co dzień nie zajmujemy się rozstrzyganiem dylematów na pograniczu etykiety i technologii, ale na pewno wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji towarzyskiej, podczas której gapienie się w ekran zastępowało kontakt z osobami obok. Ba! Jestem gotów założyć się, że i Ty czytelniczko lub czytelniku (tak jak ja!) masz takie postępowanie na sumieniu. Pewnego pięknego dnia i my zauważyliśmy, że takie postępowanie staje się problemem przy rodzinnym stole, i to zarówno w sytuacjach, kiedy przy stole jesteśmy w towarzystwie dorosłych, jak też (o zgrozo!), gdy do posiłku zasiada z nami córka (lat prawie 7). Niewinnie rzucona uwaga o tym, że „za korzystanie z telefonu przy stole powinniśmy wrzucać pieniążek do specjalnego słoika” przerodziła się w zasadę, którą wdrożyliśmy. Zasada brzmi właściwie tak, jak zacytowana powyżej. Doprecyzowaliśmy „stawkę” za użycie telefonu w obecności innych i wyjątki. Te są dwa – można użyć telefonu do włączenia/ wyłączenia muzyki lub (za zgodą wszystkich obecnych osób) do konkretnego, szybkiego działania – np. odpowiedzenie na ważnego SMSa.  Jak się okazało, słoik z monetami zaczął się zapełniać. Może nie następuje to w zastraszającym tempie, ale w ciągu dwóch miesięcy pojawiła się kwota, którą postanowiliśmy na coś przeznaczyć. Wygrała opcja przekazania pieniędzy na cel dobroczynny. Rozważaliśmy różne cele i różne organizacje, przy czym ostatecznie zdecydowaliśmy, że pieniądze trafią (i dalej będą trafiać) do Fundacji Spełnienie ze Szprotawy. Pierwszym argumentem za takim wyborem było to, że znamy Fundację osobiście i już wcześniej zdarzało się nam wesprzeć jej działalność a to przekazaniem drobnych darów na rzecz podopiecznych, a to workiem sako do świetlicy, a to sfinansowaniem okularów dla dziewczynki, której rodzina nie mogła sobie pozwolić na taki wydatek, a to pierwszym numerem KOSMOSu. Drugim argumentem było to, że w tej konkretnej organizacji pieniądze (jakby nie były małe) przełożą się na największy możliwy efekt. Założycielką i szefową Fundacji Spełnienie jest Edyta Czeczkova, laureatka pierwszej edycji konkursu „Zwykły Bohater”. Poprosiłem ją o przedstawienie siebie i fundacji w kilku słowach specjalnie do tego wpisu i tak napisała o sobie: Każdy robi to, co najlepiej potrafi, więc poza swoją pracą na etacie działam w sektorze pozarządowym. Czuję się w tym dobrze, praca z ludźmi wychodzi mi najlepiej i nie ma nic lepszego jak móc dawać siebie innym, w zamian dostając dużo więcej. Nie ma dla mnie nic ważniejszego niż[…]

Read more

Z Siedmiolatką w Muzeum Nauki

Wizyta w muzeum z prawie siedmioletnią dziewczynką to bardzo ciekawa przygoda. Muzeum nauki, w którym byłyśmy to wielopiętrowa ekspozycja naukowa. Dużo historii techniki i dużo wiedzy o świecie, planecie, naturze i naturze człowieka. Muzeum trochę interaktywne a trochę staromodne. Siedmiolatka czyta już sprawnie, więc to co ją ciekawiło mogła sama pogłębić, ale gdzieś przy takiej okazji czai się pokusa, żeby ją jeszcze prowadzić za rękę i to nie tylko fizycznie, bo tłok był ogromny, ale także merytorycznie. Oprowadzać po każdej sali, robić wstęp do zagadnienia, pokazywać od ogółu do szczegółu. Albo chociaż zainteresować ją tym, co mnie interesuje. Uwierzcie, to bardzo silna pokusa, bo nie da się dokładnie zwiedzić wszystkiego za jednym razem, więc chodź tu, tu jest takie ciekawe coś…. Szybko złapałam się na tej myśli i postanowiłam, że jednak ja będę podążać za nią. Oprócz oczywistych spraw typu – najpierw postój na kawę a potem zwiedzanie – pozwoliłam jej prowadzić wycieczkę. Miałyśmy przecież te same mapy i każda z nas miała prawo decydować dokąd pójdziemy i jak długo zatrzymamy się na eksponatach. I to było super. Zafascynowały ją przedwojenne samoloty i silniki samolotowe, utknęła na dłużej przy interaktywnych grach. W dziale o atmosferze postanowiła stać w kolejce do TEGO akurat ekranu na temat katastrof klimatycznych a nie do żadnego innego. Gdy któraś wystawa nas trochę znudziła pobawiłyśmy się w grę – rozdzielamy się, każda z nas szuka jednej ciekawostki i widzimy się po drugiej stronie sali – ależ się musiałam nagłowić, która ciekawostka będzie najbardziej ciekawostkowa! W dziale wiedzy o człowieku z równą uwagą przeglądała informacje o okresie dojrzewania chłopców i bawiła się atrakcją na 3 latków, choć akruat musiała do tego usiąść na podłodze. Ale za każdym razem wybierała sama. No właśnie – moja malutka córeczka nie jest już taka malutka, ale nadal jest dzieckiem. Jest jednocześnie dziewczynką i dziewczyną. Więc gdy znalazłyśmy ogród doświadczalny dla dzieci do 8 roku życia, ale tak naprawdę, to on był dla dzieci 3-4 letnich, z wielką radością zaczęła chodzić na czworakach i bawić się w naskakiwanie na ślady zwierząt. I wtedy pomyślałam, że ona wciąż jest jeszcze trochę malutka. Pomyślałam też, jak bardzo dziecko potrzebuje eksplorowania świata nie tylko głową, kliknięciem, joistickiem, ale także całym ciałem, ruchem, śmiechem i zabawą. I że to jest dla niej tak naturalne jak to, że czasem w pociągu z nudów wyciąga książkę do czytania, ale czasem z przyjemnością staje w przegubie wagonów, żeby sprawdzić, czy na zakręcie utrzyma równowagę. Piszę to na gorąco, po 7 godzinnej wyprawie. Ja, ledwie żywa matka dziewczynki, która teraz tańczy i śpiewa w sąsiednim pokoju. To też warto mieć w głowie – iść z dzieckiem jego tempem, nie poganiać, ale wieczorem poprosić o fory, bo ono będzie chciało iść[…]

Read more

Zagadka logiczna, czyli czego nie widzisz?

Kilka dni temu* trafiłem na link do starej rosyjskiej radzieckiej łamigłówki rysunkowej. Podobno 30 lat temu każdy przedszkolak potrafił ją rozwiązać. Przedszkole za nami, ale sprawdźmy się. Oto pytania-zagadki, a poniżej rysunek do nich: Ilu turystów mieszka na campingu? Kiedy oni przyjechali: dziś czy parę dni temu? Jak tu dotarli (środek transportu)? Czy daleko od campingu do najbliższego miasta/wsi? Skąd wieje wiatr: z północy czy z południa? Jaka teraz pora dnia? Gdzie poszedł Jacek? Kto wczoraj miał dyżur (imię)? Jaki dziś dzień jakiego miesiąca? Wybierz jeden z 9: styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, grudzień – Pamiętajcie, że to zagadka sprzed lat : ) Zastanów się nad, zanim przejdziesz niżej. Swoje odpowiedzi możesz zapisać – będzie łatwiej sprawdzić z prawidłowymi. . . . . . . . . Masz swoje odpowiedzi? . . . . . . . Prawidłowe odpowiedzi wyglądają następująco: Ilu turystów mieszka na campingu? 4 turystów. 4 łyżki, 4 talerze, 4 imiona na tablicy „Dyżur”. Kiedy oni przyjechali: dziś czy parę dni temu? Parę dni temu. Pomiędzy namiotem i drzewem jest pajęczyna. Jak tu dotarli? (środek transportu) Przypłynęli na kajakach. Wiosła stoją oparte o drzewo. Czy daleko od campingu do najbliższego miasta/wsi? Niedaleko. Na obrazku widać kurę. Skąd wieje wiatr: z północy czy z południa? Z południa. Na namiocie jest mała flaga, która wskazuje skąd wieje wiatr. Sosny mają większe gałęzie po tej stronie, więc jest to południe. Jaka teraz pora dnia? Poranek. Korzystając z poprzedniej odpowiedzi i patrząc na padający cień można ustalić, że słońce jest na wschodzie. Gdzie poszedł Jacek? Jacek łapie motyle. Za namiotem widać siatkę na motyle. Kto wczoraj miał dyżur (imię)? Kamil. Dziś nie ma dyżuru Jacek (jak ustaliliśmy poprzednio, łapie motyle), Kamil też nie, bo przepakowuje plecak z literką K, Ben z kolei robi zdjęcia. Więc dziś dyżur ma Piotr, a to znaczy, że wczoraj była kolej Kamila. Jaki dziś dzień jakiego miesiąca? Wybierz jeden z 9: grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień. – Pamiętajcie, że to zagadka sprzed lat 😉 8 sierpnia. Jeśli dyżur ma Piotrek, to mamy datę: 8. Na kocyku piknikowym leży arbuz, więc mamy sierpień. Kiedyś nie było chemii i arbuzy dojrzewały dopiero pod koniec lata. I jak? Ile Twoich odpowiedzi jest zgodne z kluczem? Jeśli na któreś pytanie Twoja odpowiedź brzmiała inaczej, niż ta właściwa, teraz od razu widać błąd! A wszystkie odpowiedzi wydają się oczywiste, prawda? Wróćmy do obrazka (ponownie wklejam go poniżej dla Twojej wygody), porównaj odpowiedzi swoje z podanymi przeze mnie i zastanów się: Co widzisz na obrazku teraz, kiedy znasz odpowiedzi? Co wygląda inaczej niż wyglądało wcześniej? Jak obrazek „zmienił się” pod wpływem znajomości odpowiedzi? Po chwili refleksji i wiedząc jakie są prawidłowe odpowiedzi przejdź niżej… . . . . . . . . . . . . . . Skąd[…]

Read more

Refleksje i Ćwiczenia Rozwojowe Na Przełomie Roku

ZANIM ZACZNIEMY… Szanowna Czytelniczko, Drogi Czytelniku – masz przed sobą zbiór porad, refleksji i ćwiczeń, który przygotowaliśmy w związku z symboliczną zmianą 2017 na 2018 w naszych kalendarzach. Zanim zatopisz się w lekturze, przejrzyj nagłówki, przeczytaj te fragmenty, które Cię szczególnie zainteresują, zrób te ćwiczenia, które uznasz za najbardziej wartościowe dla Ciebie. Do wpisu podejdź z ciekawością i otwartą głową. Mamy nadzieję, że to, o czym piszemy będzie dla Ciebie wartościowe i sprawi Ci frajdę (także tam, gdzie zapraszamy Cię do głębszego wglądu i stawienia czoła przeciwnościom!). Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Adam, Aleksandra, Anna, Arek, Beata, Ina, Ireneusz, Jarek, Joanna, Justyna, Kamila, Katarzyna Anna, Łukasz, Magdalena, Małgorzata, Rafał, Sandra, Tomasz ZAMIAST WSTĘPU: Słów Kilka O Satysfakcji Gdy Jeden Rok Się Kończy a Kolejny Jeszcze Się Nie Zaczął SATYSFAKCJA. Zapraszam do przyjrzenia się temu pojęciu w kontekście przełomu lat. Tak wiele pisze się o magii Nowego Roku. Słownik definiuje to wyrażenie na dwa sposoby: zadowolenie z czegoś albo zadośćuczynienie za wyrządzoną komuś krzywdę lub za obrazę. Jakie to może mieć dla Ciebie znaczenie? Masz okazję do podsumowania mijającego roku. Możesz pokusić się o podjęcie zobowiązań noworocznych. Nie ma znaczenia jakie cyfry widzisz za sobą i przed sobą. Takie okazje były i będą wielokrotnie. Niech pomocny będzie model S-FACTOR®. Przejdź przez kilka kroków, które stworzą okazję do określenia źródeł Twojej satysfakcji z okazji mijającego roku i tego, czego oczekujesz w kolejnym rok. Przechodząc przez model pojawią się pytania i odpowiedzi. Zapisuj (jeśli chcesz) to, co uznasz za pożyteczne. To Twój list do siebie samego, który może być dobrą podstawą do zrobienia planów, postanowień lub choćby ustalenia intencji na nadchodzące miesiące: Self Esteem – jaka jest Twoja samoocena? – Feeling – co wpływa na Twoje odczuwanie? Attitude – jaka jest Twoja postawa? Challenge – co jest Twoim wyzwaniem? Try – jak chcesz spróbować? Opportunities – jakie masz możliwości do realizacji? Realise Yourself – jak możesz odkryć siebie na nowo? Za rok o tej samej porze zadecydujesz, na jakie podsumowanie masz gotowość. To samo tyczy się satysfakcji. Jaka będzie, jak ją zinterpretujesz, jak wykorzystasz płynącą z niej lekcję – Twoje wola. To, czy zechcesz przyglądać się satysfakcji z okazji Nowego Roku, przy okazji innego ważnego dnia w życiu? To magia symboli, której zechcesz się poddawać lub nie. Ireneusz Knyziak (SATIS-FACTOR) Coach ACC ICF, TeamGroup Coach   ROZDZIAŁ I: O Postanowieniach Noworocznych   Wybór Noworocznych Postanowień. Czyli Jak Pewniej Podjąć Decyzję i Zmotywować Się Do Działania? Może w Nowym Roku chcesz osiągnąć coś bardzo przyziemnego – zmienić pracę, podreperować zdrowie, spłacić kredyt. Może chcesz gwiazdkę z nieba – stać się niezależnym, założyć własną firmę i być sobie sterem, żeglarzem, okrętem. A może nie masz już życzeń noworocznych, bo jak przeszłość pokazuje i tak ich[…]

Read more

W Raju Wstawał Dzień… (Rocznica Tsunami)

To jest bardzo wyjątkowy wpis gościnny. Został napisany w 2005 roku przez Timothy’ego Barco (wówczas Senaviratne) ze Sri Lanki. Przetłumaczyłem go na polski i umieściłem na swojej (nieistniejącej już) stronie internetowej. Dziś publikuję go ponownie za zgodą autora jako post rocznicowy. Tytuł wpisu pochodzi ode mnie i nawiązuje do piosenki „Pokonamy Fale” nagranej przez polskich artystów w ramach pomocy Sri Lance. Niektóre opisane sceny są drastyczne – akapity zawierające taką treść zostały zaznaczone w ten sposób: <!>. Garść Faktów*: Trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim miało miejsce 26 grudnia 2004 roku, o godzinie 01:58:53 czasu warszawskiego Magnituda trzęsienia wyniosła 9,1–9,3. Było to trzecie co do wielkości trzęsienie ziemi zarejestrowane przez sejsmografy Fale tsunami wzbudzone przez trzęsienie zabiły 230,000–280,000 ludzi w 14 krajach Sri Lanka była drugim (po Indonezji) najgorzej dotkniętym krajem pod względem ofiar w ludziach – potwierdzono śmierć 38 195 osób, było 16 665 rannych i 23 000 zaginionych. Ponad pół miliona osób musiało opuścić swoje domy W styczniu 2005 1 potwierdzono śmierć jednej osoby z Polski, 10 Polaków było poszukiwanych * źródło: Wikipedia PL i EN Redaktor serwisu CoachingRodzicielski.Pro – Adam – mieszkał i pracował na Sri Lance od czerwca 2003 do czerwca 2004. Po tsunami wrócił na wyspę, żeby wspomóc w działania pomocowe. Adam zna Timothy’ego osobiście, a poniższa opowieść została potwierdzona także przez wspomnianego w tekście Michała.  Oddajmy głos Timowi: Zaczęło się 26 grudnia, około 9 rano. Byłem w Unawatunie wraz z przyjacielem (Michał z Polski), kiedy nadeszły fale. Budynek stał jakieś 20 metrów od plaży. Pokoje z widokiem na wodę zostały kompletnie zmyte. Ocalał tylko nasz pokój. Nie wiem dlaczego żyję, choć tyle osób zginęło. To niesprawiedliwe. Niedobrze mi na myśl o tym wszystkim. Nagle, zupełnie bez powodu, obudziłem się. Nie wiedząc dlaczego spojrzałem przez okno i zobaczyłem nadchodzącą falę. Obudziłem Michała w chwili, gdy woda zaczęła wdzierać się do pokoju. Przez wyważone drzwi fala wniosła cudzoziemca wraz z córeczką (miała może 6 lat). Dziewczynka pytała „Co my teraz zrobimy? Co my teraz zrobimy?”. Jej ojciec i Michał chcieli uciekać z pokoju na co im nie pozwoliłem. Jedynie obecność dziewczynki powstrzymała mnie przed paniką. Powiedziałem, że jedyne, co możemy zrobić to się modlić. Woda podnosiła się coraz wyżej, aż do chwili, kiedy do sufitu zostało niewiele ponad 10 centymetrów. Utrzymywaliśmy się na powierzchni i oddychaliśmy powietrzem uwięzionym między wodą i sufitem. W pewnym momencie woda zaczęła opadać. Nie potrafię określić ile czasu mogło to trwać. Moim pierwszym odruchem było szukanie osób potrzebujących pomocy. Przynajmniej 4 osobom i 3 psom pomogłem dostać się na dach. Wtedy pokaleczyłem stopy koralowcem. Pomogłem grubej Lankijce, która krzyczała „O Boże, o Boże, dlaczego to nas spotkało?” Nie dałem rady jej podnieść, więc tylko pomogłem wdrapać się na jakąś konstrukcję. Znalazłem też dziewczynkę, która była uwięziona. Gdy[…]

Read more

Młody Stuhr Nie Chce (Jeszcze) Być Dziadkiem #sexedpl

#sexedpl Jeżeli się zabezpieczysz to nie zrobisz z młodego Stuhra za wcześnie dziadka. Zresztą to byłoby bez sensu Tak do swojej siedemnastoletniej córki zwraca się Maciej Stuhr w wideo, które powstało w ramach kampanii #sexedpl. Ale zamiast czytać o nagraniu, po prostu je zobaczcie: O ile hasztag #sexedpl mignął mi kilkukrotnie na „fejsie” to dopiero nagranie Młodego Stuhra mnie zaciekawiło i zainteresowałem się inicjatywą. Przyznaję – jestem pod wrażeniem. Celem akcji jest przekazanie rzetelnej wiedzy na temat seksualnej sfery życia człowieka. W ramach działań przygotowano cykl 15 filmów na temat różnych jego aspektów – masturbacji, homoseksualizmu, antykoncepcji, czy inicjacji seksualnej. Materiały powstały we współpracy z grupą Dziewuchy Dziewuchom [1].  Inicjatorką akcji jest Anja Rubik. Przyznam, że jakoś nigdy nie myślałem, że zagości ona na łamach CoachingRodzicielski.PRO. A tu proszę – jakże pozytywna niespodzianka! Modelka tak mówi o akcji: Z powodu klimatu, który obecnie panuje w Polsce – brak edukacji seksualnej oraz konsekwentnie realizowany plan rządu, by ograniczyć dostęp do antykoncepcji – zdecydowałam stworzyć kampanię edukacyjną, na którą będą się składać 60-sekundowe filmiki, których tematem będzie edukacja seksualna. [2]  Współorganizatorem #sexedpl są Wysokie obcasy i na ich stronie internetowej lub na dedykowanym kanale na YouTube można będzie oglądać kolejne odsłony kampanii. W chwili publikacji tej notki, oprócz nagrania z Maciejem Stuhrem jest też dostępne video z Moniką Brodką, która mówi o świadomej zgodzie na współżycie. Nagrania są minutowe, co pozwala na ich „konsumpcję” w mediach społecznościowych. Z niecierpliwością czekam na kolejne nagrania. ********************************* Za Maciejem Stuhrem [3], zachęcam: Jeżeli przygotowujesz się do rozmowy o seksie ze swoim dzieckiem, zachęcamy do zapytania specjalisty jak to zrobić. Innym rozwiązaniem jest zaproszenie do szkoły Twojego dziecka profesjonalnej grupy edukatorów seksualnych.  facebook.com/grupaponton/ lub @grupaponton lub http://ponton.org.pl/pl. Możesz również dać dziecku numer anonimowej infolinii: +22 635 93 92 piątki 16.00-20.00 ********************************* [1] Za WirtualneMedia.pl http://j.mp/2zXBuGZ [2] Za Newsweek.pl: http://j.mp/2zYl4yi [3] Za profilem Macieja Stuhra na FB: http://j.mp/2zY5t1m

Read more

Jak Mówić Do Dzieci? Z miłością, Uwagą i Dużo

Jak mówić do dzieci? Z miłością, uwagą i dużo. Brzmi jak banał i mam nadzieję, że dla wielu czytelników to banał, ale dzieci rozwijają się dzięki interakcji z bliskimi. Przez dotyk, bliskość i słowa. Mówienie do dzieci, nawet bardzo małych wpływa na ich rozwój od pierwszych miesięcy życia. Uniwersytet Stanforda zbadał dzieci w wieku 18 i 24 miesięcy [1]. Jako zmienną różnicującą dzieci wykorzystano przychód ich rodziców. I okazało się, że ‘bogatsze’ dzieci mają dużo lepsze kojarzenie słów i obrazów niż ‘biedniejsze’ dzieci. Badanie przeprowadzono na starszych dzieciach, aby udowodnić, że z każdym miesiącem różnica pomiędzy ‘biednymi’ i ‘bogatymi’ dziećmi się pogłębia na niekorzyść tych pierwszych. To badanie oczywiście przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych gdzie korelacja między wykształceniem a przychodami jest duża. W Europie to nie jest takie oczywiste, więc możemy się nieco zdystansować od aspektu ekonomicznego i przyjrzeć się istocie badania. Dzieci rozwijają swoją inteligencję i zdolności komunikacyjne a także zdolności uczenia się od bardzo wczesnych etapów życia. A tym, co je stymuluje do rozwoju jest interakcja słowna z dorosłym i innymi bliskimi osobami – także ze starszym rodzeństwem. Mówić, mówić, komunikować się i jak już się uda – rozmawiać. Aby prowadzić ważne rozmowy w przyszłości – trzeba zbudować filary komunikacji we wczesnym, bardzo wczesnym dzieciństwie. [1] Link do badań w Developmental Science tutaj ____________________________ Autorką wpisu jest Anna Michalina Gieniusz 

Read more

Podróż W Głąb Rodziny, Czyli 6 Miesięcy Na Filipinach

Przestać biec, zatrzymać się i spojrzeć na siebie Przyjrzeć się co przez lata się do nas przykleiło Przestać być spóźnionym o godzinie 6.50 Dać czas dzieciom, aby nabrały kolorów i miały czas zawiesić wzrok na horyzoncie Zwolnić Te myśli były pierwsze. Później zaczęła się podróż palcem po mapie i ciąg nierzeczywistych zdarzeń, po czym 8 września 2015 roku wsiedliśmy do samolotu, który poniósł nas do ziemi obiecanej – naszym głównym celem były Filipiny. Ten czas miał być dla nas. Dla mojego męża i naszych córek – wówczas 9-letniej Roksany i 5-letniej Patrycji. Podjęliśmy decyzję, że w rozpoczynającym się właśnie roku szkolnym to my będziemy uczyć naszą starszą córkę – uczennicę klasy 4. Wyobrażaliśmy sobie jak to cudownie będzie żyć w spokoju i harmonii na odległych tropikalnych wyspach, na których temperatura nigdy nie spada poniżej 20°C, a woda mieni się wszystkimi odcieniami najładniejszego koloru świata. Bycie w podróży dawało nam sporo radości i satysfakcji, cudownie było zwiedzać i poznawać nowe miejsca, przenikać i żywić się azjatycką kulturą zaklętą w potrawach pełnych kurkumy i mleka kokosowego. Akcja i reakcja to było coś do czego mimo wszystko byliśmy przyzwyczajeni, dziewczyny sprawowały się wybornie, choć czasem trudy podróży przeraziły by niejednego Europejczyka. Mimo pośpiechu i zmian miejsc fajnie było wiedzieć, że nigdzie nie musimy być na czas – mieliśmy 6 miesięcy, aby powłóczyć się po świecie. Gdziekolwiek przystawaliśmy tworzyliśmy namiastkę domu – wprowadzaliśmy regularność nauki, posiłków, czasu którym wychodziliśmy na spacery, kąpieli w oceanie. Nie dlatego, że jesteśmy tacy porządni i poukładani, ale czuliśmy, że tak lepiej funkcjonowała nasza rodzina. Dziewczyny lepiej oswajały nowe miejsce i chętniej nawiązywały kontakt z lokalną społecznością. Dodam, że nasz budżet nie zakładał spania w wysokokosztowych lokalizacjach. Po blisko dwóch miesiącach w podróży postanowiliśmy osiąść na pewien czas na jednej z wysp. Udało nam się wynająć domek, który zawiewał europejskim standardem – był murowany! Zaczęliśmy normalne, jak na zaistniałe okoliczności, życie. To był czas kiedy na 50 m2 spotkały się 4 osobowości. Dość szybko się okazało się, że brak bodźców dostarczanych przez szkołę i intensywne życie spowodowało fale niezadowolenia i nudy. Trudno było się nam przestawić na sytuację „nic się nie dzieje”. Nawet telewizora nie było (sic!). Wyspa miała sporo do zaoferowania, jednak brakowało jej bardzo istotnego czynnika jakim są rówieśnicy. Próby posłania dziewczyn do szkoły i przedszkola spełzły na niczym. Dziś wiem, jak wówczas mało w nas było uwagi i wyrozumiałości. Zabrakło wyobraźni, że one jednak czują i widzą inaczej i że w szkole skupiała się na nich cała uwaga – dla lokalnych dzieci były atrakcją. Podróż uświadomiła mi jak czasem, oczywiście z dobrych pobudek, stoimy za blisko swoich dzieci nie dając im spojrzeć dalej. Warto sobie przypominać, że to nie tylko moja podróż i każdy z nas odbywa(ł)[…]

Read more